wtorek, 21 maja 2013

IV Warszawskie Targi Książki

Kolejne Warszawskie Targi Książki za nami. Był to mój drugi raz kiedy odwiedziłam Targi i muszę przyznać, że w porównaniu z zeszłorocznymi, które odbywały się w Pałacu Kultury po tegorocznych mam lepsze wrażenia. Przede wszystkim Stadion Narodowy okazał sie lepszą lokalizacją dla tego typu imprezy. Dużo więcej miejsca, brak kolejek przed wejściem, udostępnione trybuny na których można było na chwilkę usiąść i odpocząć przed kolejną turą zakupów oraz  punkty informacyjne pomagające niezorientowanym. O ile na początku Stadion i Targi Książki średnio mi się kojarzyły tak teraz uważam, że był to strzał w dziesiątkę.

Co do samych Targów, to tak jak i w poprzednim roku nie zawiodłam się. Cała masa wystawców, autorzy, którzy z chęcią podpisywali swoje książki i pozowali do zdjęć oraz promocyjne ceny książek. Można było zaopatrzeć się w dziesiątki darmowych zakładek (teraz mam ich zapas najprawdopodobniej na kilka najbliższych lat) oraz inne gadżety oferowane przez wydawnictwa jak przypinki, smycze czy torby.

Udało mi się kupić większość książek, które miałam w planach i jestem pod wielkim wrażeniem tego, że udało mi się zabrać ze wszystkim i dojechać jakoś do domu :)

Na koniec trochę zdjęć.



                                                       Sławomir Koper

                                                       Marta Grycan



                                                        Beata Pawlikowska





                                                           Javier Sierra
                                                           




                                             Małgorzata Gutowska - Adamczyk






                                                        Ewa Chodakowska





                                                         Maja Sablewska





  Spotkanie z Paulliną Siemons prowadzone przez Marzenę Rogalską
  Autorka zrobiła na mnie wielkie wrażenie. Niezwykle ciepła, miła, uśmiechnięta i otwarta osoba.


                                                           Moje zdobycze:


1. Korona śniegu i krwi - Elżbieta Cherezińska
2. Philippa Gregory - Odmieniec
3. Matthew Quick - Poradnik pozytywnego myślenia
4. Camilla Lackberg - Niemiecki bękart
5. Camilla Lackberg - Syrenka
6. Paullina Simons - Pieśń o poranku
7. Jeffrey Eugenides - Intryga małżeńska
8. Charlotte Link - Dom sióstr
9. Cassandra Clare - Miast zagubionych dusz
10. George R.R. Martin - Taniec ze smokami cz I i II

sobota, 6 kwietnia 2013

Dom cudzych marzeń - Philippa Gregory









Dom cudzych marzeń - Philippa Gregory


Do tej pory Philippę Gregory kojarzyłam tylko z powieści historycznych. Uwielbiam jej książki, których akcja dzieje się podczas panowania dynastii Tudorów, dlatego z ciekawości sięgnęłam po książkę autorki, będącą całkowitym przeciwieństwem jej dotychczasowej twórczości.

Życie Elizabeth było poukładane: poślubiła właściwego mężczyznę, urodziła mu dwoje dzieci i stworzyła dom który stał się obiektem powszechnej zazdrości. Jej synowa, Ruth, nie miała niestety tyle szczęścia: wyszła wprawdzie za mąż z miłości, ale niemal od początku dano jej odczuć, że nie spełnia oczekiwań teściów. Synową i teściową - kobiety tak różne, jakby pochodziły z innych światów - zamiast rodzinnej zażyłości i zrozumienia połączyła sieć kłamstw, intryg i złośliwości.
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/107652/dom-cudzych-marzen

Książka jest wstrząsająca. Od pierwszych stron czuje się, że wydarzy się coś strasznego. Na pewno jest dramatem a można ją nawet uznać za thriller.

„Dom cudzych marzeń” pokazuje co robi z człowiekiem życie pod ciągłą presją najbliższych. Jak niszczy ciągłe bycie krytykowanym i niedocenianym.

Najbardziej negatywną postacią  książki zdecydowanie jest Elizabeth. Teściowa Ruth uważała się za chodzący ideał i jest święcie przekonana że słuszne jest tylko to co ona za takie uważa. Nie lepiej przedstawiony jest Partick, męż Ruth. Jest wbitym w pychę i rozpieszczonym przez matkę mężczyzną dla którego najważniejsza jest jej opinia i byłby najszczęśliwszy gdyby jego małżonka była taka jak jego rodzicielka.

Ruth jest ofiarą rodziny swojego męża . Przez nich ma opinię złej matki, nie nadającej się do prowadzenia domu kobiety, uważana przez nich za wariatkę i zamknięta na terapii tylko dlatego, że zaszła w niechcianą ciążę i po porodzie dopadła ją depresja. Patrick i jego rodzina, uważali Ruth za osobę, którą łatwo manipulować tylko dlatego, że dziewczyna nie miała swojej rodziny i nie miała się do kogo zwrócić po pomoc.

Książkę czytało mi się dobrze i szybko. Momentami można wyczuć, że intryga jest naciągana i myślę, że w prawdziwym życiu, żadna kobieta nie dałaby się tak traktować jak pozwoliła na to Ruth.  Nie jestem jednak przekonana co do zakończenia książki. Jako czytelnik stojący po stronie Ruth,  podobało mi się ale znów czuję, że jest tu jakieś wielkie naciąganie akcji. Lecz mimo tych małych minusów książkę uważam za dobrą.

Autorka bardzo mnie zaskoczyła tym, że całkowicie potrafiła odciąć się od swojej dotychczasowej twórczości i stworzyć coś zupełnie innego. Jedyną cechą wspólną z jej poprzednimi książkami jest to, że „Dom cudzych marzeń”, podobnie jak pozostałe książki Philippy Gregory czyta się jednym tchem.


poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Pewnego dnia - Emily Giffin










Pewnego dnia - Emily Giffin


Od dawna jestem fanką książek Emily Giffin  dlatego z wielką radością przyjęłam informację o jej nowym opowiadaniu. 

Gdyby pewnego dnia Twój największy sekret wyszedł na jaw?
Gdyby pewnego dnia przeszłość wróciła i zmieniła wszystko?
Gdybyś pewnego dnia dostała szansę, by odbudować najważniejszą więź w swoim życiu?

Pewnego dnia w drzwiach Marianne staje osiemnastoletnia Kirby. Jedno spojrzenie wystarcza i Marianne wie, że odnalazła ją córka. Jej idealny świat rozpada się, a wspomnienia o młodzieńczej namiętności ożywają.
Czy Marianne i Kirby zbliżą się do siebie? Czy zrozumieją, czego chcą? Czy wreszcie odważą się pójść za głosem serca?

Źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/150553/pewnego-dnia

Autorka po raz kolejny mnie nie zawiodła. „Pewnego dnia” czytało mi się równie rewelacyjnie jak wszystkie poprzednie jej książki. A może nawet lepiej, bo w pewnym momencie złapałam się na myśleniu, że to będzie moja ulubiona książka autorki.

Zarówno wydarzenia jak i bohaterowie opowiadania są prawdziwe i przedstawione w bardzo dobry i dokładny sposób. Postacie są realne i popełniają błędy za, które muszą płacić. Zwłaszcza Mariann musi ponieść konsekwencje swoich czynów z przeszłości.  Odnosząca sukcesy, bogata scenarzystka popularnego serialu musi stanąć oko w oko z córką, którą oddała do adopcji 18 lat temu i to spotkanie przewraca jej życie do góry nogami. Do tego musi poinformować o istnieniu Kirby nie tylko swojego obecnego partnera ale również ojca dziewczyny, który nie ma pojęcia o tym, że ma dorosłą córkę.

Kirby jest typową zbuntowaną nastolatką, która coraz bardziej odczuwa że różni się od rodziny, która ją wychowuje i w końcu decyduje, że chce poznać swoich prawdziwych rodziców. 

Od samego początku bardzo polubiłam Kirby i Conrada, biologicznego ojca dziewczyny.  Natomiast momentami irytowała mnie Mariann. Przez większość czasu była miła ale czasami zadzierała głowę, uważała się za lepszą niż inni i generalnie bywała denerwującą snobką.  

Książka porusza bardzo ważne i trudne tematy takie jak nastoletnia ciąża i adopcja. Ukazuje, że najgorsza prawda jest lepsza niż kłamstwo a skrywane tajemnice wcześniej czy później, muszą wyjść na światło dzienne

„Pewnego dnia” jest ciepłą, dobrze napisaną książką, którą polecam wszystkim, którzy chcą spędzić przyjemny czas przy lekkiej książce z morałem.

PS. Ostatnio mam mały zastój na blogu. Związane to jest z tym, że dostałam nową pracę i mam trochę mniej czasu niż wcześniej. Oczywiście czytam cały czas ale nie wyrabiam się z pisaniem notek. Mam nadzieję, że wkrótce wpadnę już w nowy rytm i nadrobię zaległości bo na opisy czekają książki „Legenda: Rebeliant” Marie Lu i „Dom cudzych marzeń” Philippy Gregory.

środa, 6 marca 2013

Skandalista - Nicola Cornick








Skandalista - Nicola Cornick

Anglia, XIX wiek.

Rozpoczęty w niezwykłych okolicznościach romans przeradza się w niebezpieczną grę. Niedoświadczona panna próbuje wodzić za nos znanego uwodziciela i skandalistę. Wie, że może stracić reputację i zrujnować sobie przyszłość.

Ben, nieślubny syn hrabiego Hawksmoore'a, po latach przejmuje po nieżyjącym ojcu tytuł i niewielki majątek. W krótkim czasie staje się bywalcem londyńskich salonów. Przystojny i beztroski, cieszy się ogromnym powodzeniem u dam, mimo że jest egoistą i cynikiem. Żyje ponad stan i nie ukrywa, że jeśli się ożeni, to tylko z bogatą dziedziczką.

Młoda i posażna panna, Catherine Fenton, marzy o tym, żeby wyrwać się spod władzy bezwzględnego ojca, który kieruje się w życiu jedynie chęcią zysku. Właśnie dlatego na jej przyszłego męża wybiera lorda Whithersa, swojego wspólnika w interesach. Catherine jest zrozpaczona, bo nie potrafi zaakceptować narzeczonego. Pewnego dnia spotyka Bena i podejmuje ryzyko...

źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/96438/skandalista


Rzadko sięgam po romanse. Nie jestem szczególną fanką tego typu literatury. Naiwnej, przesłodzonej i z góry przewidywalnej. Ale że od pewnego czasu lubię czytać powieści historyczne zainteresowała mnie książka  Nicoli Cornick „Skandalista”.

Bena Hawksmoorea zna cały Londyn. Gównie jest znany ze tego, że jest nieślubnym synem hrabiego i ze skandali, które wywołuje na każdym kroku. Ponadto jest uwodzicielem kobiet, które mają do niego słabość. Jednak Ben  zapewnia że nigdy nie ożeni się z miłości lecz jeśli już się zdecyduje na taki krok, uczyni to tylko dla majątku swojej wybranki. Natomiast Catherine Fenton jest panienką z dobrego domu, zaręczoną z mężczyzną, którego wybrał dla niej ojciec i którego szczerze nienawidzi. Los sprawia, że pewnego dnia Ben i Kate się spotykają. Ponieważ spotkanie następuje w szczególnych okolicznościach Ben najpierw bierze Kate za kurtyzanę lecz gdy dowiaduje się, że jest jedną z najzamożniejszych spadkobierczyń Londynu, postanawia porosić ją o rękę. Nie doceniał jednak panny Fenton bo okazuje się, że nie jest ona taka jak większość dam, z jakimi miął do tej pory do czynienia.

Książkę czytało mi się bardzo przyjemnie. Autorka ma lekkie pióro dzięki czemu przeczytałam ją bardzo szybko. 

Mimo tego, że można się było domyśleć jak zakończą się losy Kate i Bena, to autorka potrafiła zainteresować mnie opowiadaną historią. W ciekawy sposób połączyła powieść historyczną, romans i lekki kryminał co spowodowało, że książkę czytałam się z zaciekawieniem i momentami naprawdę zostałam zaskoczona.

Do tego postacie Catherine i Bena przedstawiono jako osoby z charakterem i potrafiące dążyć do tego co sobie zaplanują. Podczas lektury widać jak się zmieniają. Zwłaszcza Kate, z grzecznej, zalęknionej dziewczyny stała się odważną, samodzielnie myślącą kobietą. Poza tym oboje byli bardzo sympatyczni i dający się polubić od pierwszych stron książki.

Autorka ciekawie ukazuje życie XIX wiecznej Anglii. Traktowanie kobiet jak przedmioty, o których decydować mogli tylko mężczyźni, sztywne konwenanse, których złamanie równało się z wykluczeniem z towarzystwa i zbrukaniem swojej opinii. Bardzo szokujące były fragmenty poradnika „Zasady dobrego wychowania dla dam” Elizy Squire, które autorka umieściła na początku każdego rozdziału. Teksty typu: „Jeśli dziewczyna wychodzi sama, taki akt uważa się za nieprzystojny, nawet jeżeli wychodzi z kościoła” albo „Narzeczeni jeśli nie znajdują się w towarzystwie przyzwoitki, nigdy pod żadnym pozorem, nie mogą siedzieć razem, spacerować razem ani spędzać czasu razem” naprawdę było mi ciężko przetrawić...

Jest jeszcze jedna rzecz, która mi się podobała w „Skandaliście”. Mianowicie, sceny miłosne. Może to przez ten wysyp porno książek, w których sceny erotyczne opisywane są w bardzo dosłowny sposób, tak spodobało mi się zupełnie inne ich przedstawienie przez Nicole Cornick. Tu tego typu momenty były romantyczne, uczuciowe i opisane w delikatny i oszczędny sposób, co było miłą odmianą, od tak teraz popularnych opowieści erotycznych. Mimo tego, że w książce temat seksu jest obecny przez większość czasu to wszystko jest napisane ze smakiem.

Polecam „Skandalistę” osobom, które chcą spędzić miło czas nad lekką i przyjemną lekturą a przy okazji zapoznać się z bardzo kontrowersyjnymi obyczajami jakie panowały w XIX wiecznej Anglii.

czwartek, 28 lutego 2013

Ja, potępiona - Katarzyna Berenika Miszczuk











Ja, potępiona - Katarzyna Berenika Miszczuk

Wiktoria Biankowska, była diablica i niedoszła anielica po raz trzeci wpada w kłopoty. Przypadkowo trafia do Tartaru, tuż po ujrzeniu białego krzyżyka na chodniku i ciężarówki z mrożonkami. A właśnie zaczęło jej się układać. Pokochała diabła Beletha, wyzbyła się boskich mocy, a jej przeciwnik Moroni został zamknięty w anielskim więzieniu. Ponadto diabeł Azazel nie planował niczego złego, zajęty romansem z królową Kleopatrą.

Czy teraz Wiktorii uda się wyjść z labiryntu i związać z Belethem?

Powieść bardzo dynamiczna, żadnych przestojów, ciągłe zwroty akcji, do tego mnóstwo humoru, szczypta komedii romantycznej, odrobina czarnej, trochę kryminału, duża doza piekła... 
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/117443/ja-potepiona



Po przeczytaniu dwóch poprzednich części trylogii Katarzyny Bereniki Miszczuk nie mogłam za długo czekać z sięgnięciem po ostatnią część przygód Wiktorii. Zwłaszcza biorąc pod uwagę to jak zakończyła się „Ja, anielica”.

W ostatniej części Wiktoria trafia do Tartaru. Miejsca, w którym przebywają dusze największych zbrodniarzy świata. Nikt nie wie jak tam jest bo ani diabły ani anioły nie mają tam wstępu. Kto trafi tam raz pozostaje na wieczność, ponieważ nie ma stamtąd ucieczki. To znaczy nie ma teoretycznie, gdyż jak na Wiktorię przystało ona znajdzie sposób. A pomagać jej w tym będzie diabeł Beleth, który dla ratowania ukochanej jest w stanie pozbyć się nawet Łaski Bożej i zostać ifrytem. Jednak jak zawsze, gdzie Wiktoria i Beleth tam kłopoty. Tym razem uciekając z Tartaru przyczyniają się do uwolnienia Elżbiety Batory, która chce zawładnąć Niebem, Piekłem i Ziemną.

Czytając „Ja, potępiona” przeszła mi przez głowę myśl, że gdyby pani Miszczuk mieszkała w Ameryce czy w Anglii to prawdopodobnie jej trylogia o przygodach Wiktorii Biankowskiej stałaby się międzynarodowym bestsellerem. Posiada ona wszystkie cechy aby zdobyć ten tytuł a od niektórych zagranicznych serii okrzykniętych bestsellerami, jest dużo lepsza.

Książka była rewelacyjna! Czytało mi się ją tak samo dobrze jak poprzednie części. A może nawet lepiej, bo w końcu romans Wiktorii i Beletha nabrał rozpędu i dzięki temu dostałam dużo cudnych scen mojej ulubionej pary.

Do tego jak zawsze cała masa fantastycznych przygód, zwrotów akcji, nowi i starzy bohaterowie, dużo dobrego humoru oraz Tartar, jako miejsce dla potępionych dusz.

Autorka jak zawsze popisała się wyobraźnią na najwyższym poziomie. Obraz Tartaru jaki przedstawiła naprawdę napawał lękiem i był idealnym miejscem dla wszystkich zbrodniarzy, gwałcicieli i psychopatów pokutujących za swoje grzechy. W porównaniu z Tatrarem każde inne miejsce na Ziemni i w Zaświatach jest rajem.

„-Stamtąd nie można wrócić- odparł głucho Beleth.- Straciłem ją...Na zawsze... -Och, daj spokój. Nie doceniasz Wiktorii.- Azazel znowu zaklaskał z uciechy.- Czuję w kościach, że będzie niezła zabawa.”          -  Ja, potępiona

Prócz postaci znanych z poprzednich części cyklu poznajemy nowych bohaterów takich jak Achilles, Hitler, Kuba Rozpruwacz, Neron czy owładnięta rządzą władzy Elżbieta Batory. Co do znanych postaci to moje serce ostatecznie zdobył Azazel i stał się jednym z moich ulubieńców.

Bardzo widać jak zmieniła się postać Wiktorii. Z grzecznej, raczej cichej i nieśmiałej dziewczyny stała się odważna, wygadana i gotowa na wszystko. Sama bohaterka często wspomina, że zadawanie się z diabłami ma na nią zły wpływ. Ja jednak myślę, że teraz Wiki jest dużo ciekawszą i barwniejszą postacią niż była w pierwszej części serii.

Autorka jak zawsze wykazała się fantastycznym poczuciem humoru, które mi bardzo odpowiadało. Dość często wybuchałam śmiechem czytając sceny Wiki i Azazela albo jej kłótnie z Charonem.

Bardzo się cieszę, że zapoznałam się z tą serią. Każda z książek jest rewelacyjną rozrywką, przy której można się pośmiać i odprężyć. Dowiedziałam się, też że w Polsce mamy zdolnych młodych autorów, przed którymi stoi świetlana przyszłość. Dlatego wszystkim z czystym sumieniem polecam trylogię o Wiktorii Biankowskiej – byłej diablicy, niedoszłej anielicy i jej przygodach w Zaświatach.

Trylogia Katarzyny Bereniki Miszczuk:





niedziela, 24 lutego 2013

Przekleństwa niewinności - Jeffrey Eugenides








Przekleństwa niewinności - Jeffrey Eugenides


Kilka lat temu obejrzałam film na podstawie książki „Przekleństwa niewinności” ale chyba nie wywarł na mnie zbyt dużego wrażenia bo prócz głównego wątku raczej mało z niego nie zapamiętałam. Natomiast wrażenia po książce Jeffrey Eugenidesa są całkowitym przeciwieństwem wrażeń po ekranizacji.

Połowa lat 70. W zadbanym, podmiejskim domu, stojącym na wypielęgnowanym trawniku, wraz z rodzicami mieszkało 5 sióstr. Piękne, jasnowłose, niedostępne dziewczęta fascynowały okolicznych chłopców. Gdy najmłodsza z nich, trzynastoletnia Cecilia, popełnia samobójstwo, fascynacja chłopców pogłębia się. Jednak życie rodziny Lisbonów ulega diametralnej zmianie, ojciec izoluje dziewczyny, nie posyła ich do szkoły, nie pozwala na słuchanie płyt i spotkania z przyjaciółmi. Młodzi mężczyźni śledzą każdy ruch dziewcząt, zbierają przedmioty do nich należące, studiują pamiętnik Cecilii, szukają odpowiedzi na dręczące ich pytania. Z uwięzionymi potajemnie nawiązują kontakt, próbując zorganizować im ucieczkę z domu. Pomimo ich zaangażowania, siostry kolejno popełniają samobójstwo, a ich śmierć odciska swoje piętno na życiu młodych mężczyzn.
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/162571/przeklenstwa-niewinnosci

Nie spodziewałam się, że książka zrobi na mnie tak wielkie wrażenie i że da mi tyle do myślenia. A skończyło się na tym, że nie mogłam wyrzucić jej z głowy przez kilka ostatnich dni.

Książka pokazuje jak ważna w życiu młodego człowieka jest miłość i akceptacja. Do czego może doprowadzić izolacja i brak zrozumienia. Siostry Lisbon targnęły się na swoje życie gdyż nie otrzymały od nikogo pomocy, której tak bardzo potrzebowały. Były niezrozumiałe zarówno przez rówieśników jak i rodziców. Ich próby samobójcze były przejawem buntu, którym chciały udowodnić, że mimo wszechobecnym zakazom postąpią po swojemu i zgodnie z własną wolą.

Ogromne wrażenie zrobiły na mnie język książki i jej klimat.

Autor używa pięknego, barwnego języka. Korzysta z niezwykle plastycznych porównań, które sprawiają że opisy prozaicznych rzeczy nabierają wyjątkowego znaczenia. Także sposób w jaki opisuje wydarzenia, łatwość z jak potrafi przeskakiwać z wątku na wątek a następnie płynnie powrócić do tego co pierwotnie chciał opowiedzieć jest niesamowita.

Natomiast klimat książki jest niezwykle tajemniczy, zmysłowy, momentami erotyczny lecz przez cały czas odczuwa się strach, grozę i po prostu czuje się, że w końcu musi dojść do jakiejś tragedii.

Bardzo polecam „Przekleństwa niewinności”. Książkę opisującą tragiczne wydarzenia w niezwykle piękny sposób.

PS. Na koniec piosenka, którą pamiętam z ekranizacji książki i która „grała” mi w głowie przez cały czas czytania „Przekleństw niewinności”.




wtorek, 19 lutego 2013

Jedenaście godzin - Paullina Simons











Jedenaście godzin - Paullina Simons

Didi Wood mieszka w Dallas, jest szczęśliwą mężatką, ma dwie urocze córeczki i właśnie spodziewa się trzeciego dziecka. Pewnego dnia jedzie po zakupy do centrum handlowego, a potem wybiera się z mężem na lunch. Gdy nie zjawia się w restauracji o umówionej porze, zaniepokojony Richard Wood zawiadamia policję. Kolejne ślady wskazują, że Didi została porwana. Do akcji wkracza FBI. Tymczasem w ciągu nadchodzących jedenastu godzin Didi Wood zmuszona jest zmierzyć się z koszmarnym przeznaczeniem, wielokrotnie docierając do granic ludzkiej wytrzymałości.
źródło: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/58992/jedenascie-godzin



Od kilku lat chciałam przeczytać tą książkę. Czytałam o niej, że to jakiś niesamowity thriller, który do końca trzyma w napięciu i że nie można dojść do siebie po jej przeczytaniu. Niestety, książkę bardzo ciężko dostać. Nakład jest wyczerpany a na allegro jej ceny dochodzą do 100 złotych. Na szczęście, w końcu udało mi się ją znaleźć w formie e-booka i od razu zabrałam się za czytanie.

Didi Wood jest w ostatnim stadium ciąży. Za kilka dni ma termin porodu swojego trzeciego dziecka. Będąc na zakupach w centrum handlowym zostaje zaczepiona przez młodego mężczyznę a następnie przez niego porwana. W międzyczasie mąż Didi – Rich czeka na nią w restauracji gdzie umówili się na lunch. Zaniepokojony tym, że żona nie zjawia się w umówionym miejscu zawiadamia policję. Zaczyna się wyścig z czasem podczas, którego Didi i Rich przeżyją najkoszmarniejsze jedenaście godzin swojego życia.

Sama nie wiem co sądzić o tej książce. Pomysł był fajny i można było z niego zrobić naprawdę trzymający w napięciu thriller ale chyba wykonanie trochę zawiodło. Książka po prostu została słabo napisana. Aż nie chce się wierzyć, że zaledwie dwa lata później autorka napisała „Jeźdźca miedzianego”, którego styl i język biją na głowę „Jedenaście godzin”.

Miałam wrażenie, że książka jest bardzo amerykańska. Trochę przypominała mi filmy sensacyjne pełne pościgów, agentów FBI i helikopterów. Może w Stanach tak wyglądają akcje ratownicze ale jakoś mi to wszystko przeszkadzało i wydawało się bardzo naciągane.

Jest jeszcze jedna rzecz,  która nie do końca mi pasowała. W książce dużą rolę ogrywa wiara. Zarówno Didi jak i Rich są bardzo religijni, on pracuje w wydawnictwie ekumenicznym, oboje cały czas się modlą i zwracają się do Boga z prośbą o ratunek. Jest to zrozumiałe, że w tak dramatycznych chwilach szukają pomocy w modlitwie ale momentami jest tego aż za dużo. Didi stara się przekonać Lyle’a do wiary w Boga i modli się za niego mimo tego, że ją porwał i naraził na śmiertelne niebezpieczeństwo ją i dziecko. W pewnym momencie robi się to wprost nachalne.

Ale nie jest tak, że książka była do niczego lub że mi się w ogóle nie podobała. Pomysł był naprawdę ciekawy. Dzięki rozdziałom, które są przedstawiane z perspektywy Didi i jej męża poznajemy przeżycia porwanej jak i osoby, która stara się ją odnaleźć. Widzimy cierpienia Didi, słyszymy jej myśli, przeżywamy momenty zwątpienia kiedy już myli, że zginie a także chwile gdy świadomość, że musi ratować dziecko, które nosi dodaje jej siły do walki o ich życie.

Podobało mi się wyjaśnienie Lyle’a gdy opowiadał swoją historię i powiedział dlaczego porwał Didi. Myślę, że to co przeżył dla niektórych osób mogłoby być powodem do załamania się i dokonania tego co zrobił Lyle.

Także rozdziały Rich’a są ciekawe. Jego bezsilność gdy jedyną rzeczą jaką może zrobić to czekać na jakiekolwiek wieści o żonie oraz niepewność czy ona i jego dziecko jeszcze żyją.

A ostatnie 30 stron naprawdę trzyma w napięciu i przeraża. To co zrobiła Didi dla swojego dziecka wydaje się wprost niewyobrażalne.

Nie żałuję, że przeczytałam „Jedenaście godzin”. Książka mnie nie powaliła tak jak się spodziewałam ale nie uważam czasu, który poświęciłam na jej przeczytanie za zmarnowany. Lecz dobrze że nigdy nie przeszło mi przez myśl, żeby zapłacić za nią100 złotych na jakiejś aukcji internetowej.

PS. Nie polecam kobietom w ciąży.